Uratuj mnie (Guillaume Musso)

Uratuj mnie Romans. Nie romansidło, chociaż zdania mogą być podzielone. Dużo dialogów. Ponad 300 stron, które czyta się szybko i przyjemnie. Zakochana Juliette wysiada z samolotu, który chwilę po starcie ulega katastrofie. Giną wszyscy pasażerowie. Ona też miała umrzeć. Co teraz?

Lubię literaturę przesiąkniętą metafizyką, w której życie bohatera po śmierci się nie kończy, ale u Musso nie znajdziemy nic oryginalnego. „Nie załatwione sprawy” sprowadzają zmarłych do świata żywych, a zasada determinizmu ograniczająca się tutaj do tego, że „śmierci nie można oszukać” są w literaturze i filmie „wałkowane” do znudzenia od wielu lat.  Pisarz tworząc postaci nadał im nie tylko wygląd, ale również rys charakterologiczny będący w zgodzie z podręcznikową wiedzą z dziedziny psychologii. Kiedy dodamy do tego realne miejsce akcji – Nowy Jork, które zwięźle, ale realistycznie przedstawia dzielnice Bronks, Manhattan i Brooklyn, otrzymujemy przyjemną powieść prawie dla każdego. Może być ona łatwo adoptowana jako scenariusz  filmu jakich nakręcono wiele. Jest w niej wszystko co pobudzi naszą wyobraźnię. Wzajemnie przeplatają się w niej wątki miłosne, sensacyjne, metafizyczne i filozoficzne.  Mimo to styl pisarski Musso sprawia, że trudno jest się pogubić.

Nie jestem miłośnikiem literatury, w której głównym motywem jest miłość. Mimo to  kilka książek, wśród nich „Uratuj mnie”, czytało się wyjątkowo dobrze. Recenzje i streszczenia tej książki, przekonały mnie do jej przeczytania jednak zachwyty uważam za przesadzone, chyba że były pisane przez i skierowane do miłośników tego typu literatury – romansu.

Główne postaci: Grace Costello, Juliette Beaumont, Sam Galloway, Mark Rutelli, Jodie Costello, ShakePowell