Sens życia

Trudno jest  wyobrazić sobie kogoś kto nigdy nie pytał o sens życia. Na przestrzeni całej historii człowieka ludzie dzielili się swoimi domysłami, a problem ten stał się ważną częścią działu filozofii – aksjologii. Czy odpowiedź znalazł człowiek, który był na granicy życia i śmierci? Może coś wie ten, który przeżył 100 lat i teraz jest sędzią samego siebie. Czy w ogóle ktoś zna odpowiedź?

Sens życia – istota i cel ludzkiej egzystencji, powołanie człowieka, to, co uzasadnia trud życia i czyni je wartym przeżycia. Pytanie o sens życia jest jednym z podstawowych zagadnień różnych systemów filozoficznych i religijnych, a odpowiedź na nie, jak się uznaje, zawiera całą mądrość ludzkości. Wikipedia

Przemyślenia poniższe traktuję jako sokratejską majeutykę, czyli wspólne poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o sens życia. Sam wyraz „sens” związany jest ściśle z pojęciami takimi jak: prawda, logika, czy cel. Nie będę rozwijał znaczeń tych wyrazów przyjmując powszechność ich rozumienia oraz fakt, że pisany przeze mnie tekst nie jest w żadnym razie pracą naukową, a jedynie bodźcem do wspólnego szukania odpowiedzi. Nie będę również rozszerzał opisów o oceny moralne, ani też analizował różnic kulturowych czy religijnych w pojmowaniu poszczególnych pojęć.

O sensie lub jego braku mówimy w kontekście celu jaki ma być osiągnięty. Do dalszej analizy  „sensu życia” dokonam podziału zakresu tego pojęcia na trzy obszary:

1. sens życia jako suma działań naszej egzystencji
2. sens życia, którego końcem jest biologiczna śmierć
3. sens życia gatunku ludzkiego, które jest częścią życia zapoczątkowanego w erze prekambryjskiej, a którego rozwój biologiczny zmierza w niemożliwym do przewidzenia kierunki

Ad.1. Sens życia jako suma działań naszej egzystencji

sens życiaOpisując takie rozumienie pojęcia „sensu życia” – tu i teraz – nawiązać należy do celów, które pragniemy osiągnąć. Pragnąc wyjechać na stałe dajmy na to do Hiszpanii, sensowne będzie zapisanie się na kurs języka hiszpańskiego jak i inne działania, które umożliwią nam osiągnięcie tego celu. Uwagi typu, że czyjeś zachowanie nie ma sensu wynikają bezpośrednio z faktu, że nie znamy lub nie akceptujemy jako sensowny celu, który ktoś pragnie osiągnąć np. wyjazd jedynego dziecka na stałe do Hiszpanii. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Rodzice pragną aby ich dziecko było lekarzem, a ono miast uczyć się biologii traci czas na gry komputerowe. Nie ma sensu naprawa auta, która będzie droższa od kupna nowego samochodu. A może właściciel gruchota widzi to inaczej?

Znaczenie tego pojęcia w tym obszarze życia jest z reguły oceną czyichś zachowań i ma charakter względny tj. zależny od oceniającego. Ludzie podporządkowujący się dominującym zachowaniom są częścią tzw. mainstream’u (głównego nurtu), a wszelkie próby odejścia od powszechnie przyjętych w danym czasie norm są zwalczane, uważane za bezsensowne – agresywniej im dana społeczność czuje się zagrożona.

Suma wszystkich działań konkretnego człowieka jako sensowna lub nie, w zależności od przyjętej filozofii, może składać się na sens całego życia. Dokonujemy wyborów: kierunku edukacji, miejsca pracy i zamieszkania, życiowego partnera, stylu życia, odżywiania się, ale też tego czy spojrzymy do góry na Słońce czy w dół na swoje palce,  i wiele, wiele innych wyborów. Czy sens codziennych działań decyduje o sensie życia lub jego braku? A może tylko niektóre działania są ważne? Jeśli coś w naszym życiu jest nieważne tzn. nie wpływa na nasze losy, nasz organizm, na środowisku albo innych ludzi to mogłoby znaczyć, że można z takich nieważnych działań ułożyć czyjeś życie. Dalszą drogą dedukcji, oznaczałoby to, że jego życie było nie ważne, bez sensu. Jednak dla każdego człowieka, czyli również dla kogoś kto dokonywał nieważnych wyborów, jego własne życie musi być ważne. Bardziej sensowne więc jest przyjęcie, że wszystko co robimy jest ważne, niż to, że w naszym życiu było coś co takie nie było, czyli nie miało sensu.

Wybrane myśli. „Sensu w tym nie ma, ale jest zabawa”;”Każdy bezsens ma sens, bo bez sensu nie ma sensu”;”Dzięki Tobie, że tu jesteś nic nie jest bez sensu”

Każde działanie, jak wynika z powyższego wywodu, prowadzi do jakiegoś celu, więc jakiś sens ma. Sens ten jest innym pojęciem niż subiektywna ocena sensowności w oczach obserwatora odnoszącego zachowanie innych ludzi do własnych wyobrażeń. Co ma większy wpływ na losy świata: wynalezienie szczepionki na gruźlicę, odkrycie Ameryki, wycinka drzew w Amazonii, a może przerwana ciąża? Są tacy, którym wydaje się, że wiedzą. Skoro motyl machnięciem skrzydłami może wywołać tornado 1000 kilometrów dalej to dlaczego nasze, na pozór błahe działania nie miałyby doprowadzić całej Ziemi do katastrofy bądź jej ocalenia?

W zamkniętym układzie: przestrzeni i czasie, poszczególne zachowania składające się na życie pojedynczego człowieka wydają się trudne do określenia ich sensowności. Ograniczając się do: tu i teraz, kategorycznie stwierdzamy, że coś nie ma sensu. Ma to jedynie wymiar chwilowy.  Pomysł dodawania ołowiu do paliwa trującego przez kilkadziesiąt lat naszą planetę z początku  był sensowny (np. ekonomiczny), teraz wydaje się bezsensowny (tragiczny), a za 100 lat zmienieni genetycznie „ludzie” może uznają go za przełomowy.   Wydaje się jednak, że tak samo jak nie mieliśmy wpływu na fakt naszego zaistnienia, to tak samo nie mamy wpływu na brak sensu naszego życia, na życie innych jak i na funkcjonowanie świata, który przyjdzie po nas. Dla świata, czy chcemy czy nie, nasze wybory, działania, myśli, są ważne nawet jeśli my ani ten świat wcale tak nie uważamy! Poszczególne wybory nie mają sensu tylko w naszej ocenie lub ocenie innych, gdy nie prowadzą do wytyczonego celu.

Ad.2. Sens życia, którego końcem jest biologiczna śmierć

Tutaj postawy ludzi są bardziej przejrzyste:

A. życie nie ma sensu bo jego celem jest nicość, czyli śmierć (nihilizm egzystencjalny)
B. życie obecne jest drogą do życia wiecznego
C. życie może i ma sens, ale nie wiem jaki

W postawie A brak celu jakim jest dalsza egzystencja rzuca cień na wszystkie nasze działania. W tym ujęciu wszystko co robimy może być pozbawione sensu (filozofie sceptycyzmu, nhilizmu egzystencjalnego).

W 356 r. p.n.e szewc Herostrates podpalił świątynię Artemidy w Efezie aby zyskać wieczną sławę. Cel życia osiągnął i w tym jego czyn zyskał dla niego znaczenie sensowności. Cel, a potem działania można definiować samemu, a nawet narzucać całym pokoleniom danego narodu ( Socialismo o muerte! Socjalizm albo śmierć! Fidel Castro).

Może wystarczy nie myśleć o tym co będzie gdy nas nie będzie, a np.  zgodnie z filozofią epikurejską (lub hedonistyczną) skupić się na naturalnym, biologicznym dążeniu do przyjemności cielesnej i duchowej. Przy braku wiary w życie po życiu, zdaniem niektórych szkół filozoficznych, cel należy sobie wymyślić – stworzyć. Wtedy wszystkie nasze działania będą miały sens lub nie będę go miały w odniesieniu do tegoż wymyślonego celu.

Postawa B, ludzi wierzących, że ich życie, a właściwie sposób w jaki żyją będzie decydować o dalszym życiu – po śmierci, w zależności od wyznawanej wiary, nadaje sens  lub bezsens wszelkim zachowaniom człowieka. Dla przykładu: sens ma cierpienie, uczucia jakimi darzymy innych ludzi, poświęcenie życia za wiarę lub ideę … Niestety, pojęcie wiary jest trudne, wręcz niemożliwe do zmierzenia w sensie naukowym. Stały rozwój ludzkości wpływa na zmianę definicji wiary oraz inaczej interpretuje wskazania co do zachowań ludzi dążących do osiągnięcia celu jakim jest życie wieczne. Ponadto są duże różnice postaw jakie determinują przynależność do wyznawców którejś z religii. Bohater powieści „Zycie Pi” wychowując się w Indiach, tak na wszelki wypadek, był wyznawcą islamu, chrześcijaństwa i hinduizmu. Każdy człowiek staje przed wyborem, którego nikt za niego nie podejmie. Stawką wyboru jest poczucie sensu życia. Często spotkać można się z ludźmi, którzy sens życia widzą jako realizację jakiejś misji – celu, dla którego przyszli na świat. Koncepcja predestynacji zakłada, że nasze losy zostały zaplanowane jeszcze przed naszym narodzeniem. Przyjęcie postawy „tak musiało być” oznacza „zwolnienie” z zastanawiania się nad sensem naszych decyzji, ale nie daje odpowiedzi na pytanie o sens całego życia.

Jeśli nie mamy przekonania do wcześniej opisanych postaw to skazujemy się na przynależność do grupy C – ludzi, którzy nie wiedzą czy życie ma sens, szukają odpowiedzi lub nie. Sami nie chcą wymyślać celu determinującego sens ich życia. Nie są też przekonani do żadnej religii gwarantującej życie po życiu pod jakimiś warunkami. Koniecznym dla nich jest rozumowe wyjaśnienie sensu życia, nie tylko ich samych ale funkcjonowania życia na Ziemi jak i fakt istnienia całego Kosmosu. Niestety zrozumienie jest poza zasięgiem, zdaje się, kogokolwiek, a co dopiero kogoś kto ma problem z „przelaniem na papier” wszystkiego co sam myśli o sensie życia. Oczekiwanie, że odpowiedź musi być prosta może i jest uzasadnione, ale  nawet najprostszą odpowiedź też trudno będzie zrozumieć. Łatwiej będzie odnaleźć swoje życie jako część łańcucha życia, które powstało miliony lat temu i dalej się rozwija?

Ad.3. Sens życia, które powstało w erze prekambryjskiej, a którego rozwój biologiczny zmierza w niemożliwym do przewidzenia kierunki

Galaktyki widziane z teleskopu Hubble’a

W niektórych teoriach filozoficznych całe nasze życie jest zaplanowanym działaniem, a my sami mamy jedynie spełnić jakąś misję, która jest częścią rozwoju życia. Jesteśmy tylko nośnikami genów, którym poprzez swoje instynkty jesteśmy posłuszni. Ten pogląd w części świata materialnego odpowiada jednemu z poglądów ludzi wierzących, że Bóg nie wpływa na nasz świat, a prawa fizyki nie podlegają cudom. W myśl takiego rozumowania, znajomość wszystkich praw fizyki od początku Wielkiego Wybuchu umożliwiłaby przewidzenie wszystkiego co potem nastąpiło i nastąpi. W XIX wieku pojawiły się teorie bazujące na twierdzeniu, że życie nie ma sensu, więc tematem tym nie warto się zajmować. No cóż, taka postawa raczej nikogo nie uspokoi i na pewno nie wpłynie na dalszy rozwój filozofii.

Dokonajmy streszczenia wiedzy o nas i naszym świecie. Wielki Wybuch (lub coś innego) 13,5 miliarda lat temu spowodował początek tworzenia się atomów, związków chemicznych, praw fizyki, galaktyk, gwiazd, planet . 4,57 miliarda lat temu powstało Słońce, cały układ słoneczny, w tym  planeta Ziemia. 3 miliardy lat temu na Ziemi powstają pierwsze organizmy. Pierwsze wielkie wymieranie 438 mln lat temu. Co kilkadziesiąt milionów lat następowały kolejne. Wszystkich wielkich wymierań było 5. Po każdym z nich na Ziemi dominowały organizmy coraz bardziej rozwinięte.  200 tys. lat wstecz pojawiają się ludzie, istoty o wyjątkowo rozbudowanym centralnym układzie nerwowym z dodatkowym płatem czołowym mózgu. Epoka lodowcowa dokonała kolejnej selekcji, w tym doprowadziła do dominacji gatunku homo sapiens. Czy jest to przypadkowe czy prowadzi jednak do jakiegoś celu?

Mózg człowieka , w ostatnich kilku tysiącach lat, nie zmienił się. Zwiększamy jego wykorzystanie. Większy wpływ ma rozwój pracy zespołowej, odkrycia i wynalazki.  Czy mózg człowieka będzie biologicznie się zmieniał, a może kolejnym celem jest powstanie sztucznej inteligencji. Może w wyniku „błędu” genetycznego powstaną „super ludzie” (nie tacy jak ci, którzy uważali się za nadludzi, o których wcale nie musiał myśleć niemiecki filozof Nietzsche). Cel jest nieznany. Ale wszystkie zmyślone, wymyślone, czy wyobrażone cele mają pewne wspólne cechy – przewidują rozwój istot inteligentnych, co oznacza też wzrost wiedzy.

Do swoich rozważań przyjmę dodatkowe, przewidywane przez astrofizyków zmiany. Za 600 mln lat na Ziemi nie będą już mogły zachodzić procesy fotosyntezy, a za miliard lat nasza planeta będzie jak dzisiejszy Mars. Wszystko, co żywe wyginie. Czy to jest cel? Śmierć? Czy potwierdzi się któraś z hipotez przyszłości Wszechświata: wielki chłód, wielki skurcz czy wielkie rozdarcie? 200 miliardów galaktyk przestanie istnieć? Kosmos czeka temperatura zera bezwzględnego (-2730 C, czyli 0 Kelwinów)?

Życie istot inteligentnych ma 500 milionów lat aby uniezależnić się od materii. Ludzie mogą mieć tego czasu jeszcze mniej. Chyba, że w każdym z nas jest coś niematerialnego, a jednocześnie mającego świadomość. Święty Augustyn, jeden z doktorów Kościoła chrześcijańskiego, uważał że człowiek ma duszę, która jest niematerialna, rozumna i rozwija się wraz z człowiekiem. A może komuś bliższe będzie wyobrażenie autora książek fantastyki naukowej Johathan’a Caroll  z książki „Białe jabłka”, w której dusze rozwijają się w materialnych ciałach by po ich śmierci połączyć się z innym duszami tworzącymi świadomy niematerialny Wszechświat.

Wiemy zbyt mało aby jedne teorie uznać za bardziej prawdopodobne od innych. Wybór jest kwestią wiary (brak wyboru też jest wyborem).

Zakończenie

Cogito ergo sum

Niezależnie czy nurtuje nas szukanie sensu życia, czy tylko sensu naszego życia, czy też nie chcemy wikłać się w trudy myślenia to sens życia nie jest wiarą i nie jest kwestią wyboru. Skoro żyjemy to znaczy, że ma to sens. Niezależnie od tego czy widzimy cel tego życia czy nie.  Rozwój kosmosu został zdeterminowany w chwili jego powstania (Wielki Wybuch). Astrofizycy twierdzą, że znając wszystkie prawa jakie rządziły powstaniem materii i jakie miały obowiązywać na różnych etapach istnienia Wszechświata, KTOŚ nieskończenie mądry byłby w stanie przewidzieć wszystko co nastąpiło i co nastąpi. Czy cel ostateczny, do którego zmierza materia, w rozumieniu ludzkim, może nie mieć sensu? Dzięki myśleniu będziemy coraz bardziej niezależni od praw obowiązujących w przyrodzie, ale nadal będziemy zależni od praw fizyki, czyli od Wielkiego Wybuchu.

Brak wiedzy zastępujemy wiarą. Skoro, Kartezjusz uznał za jedyną pewną wiedzą to że istnieje („cogito ergo sum” – myślę, więc jestem), to znaczy, że wszystko pozostałe jest wiarą. Skoro wiara jest wyborem (świadomym czy losowym) to świadczy, że życie zmierza tam gdzie kierują nas geny, a nie świadomość. Ale ta myśl to też  tylko wiara a nie wiedza. Zdecydowanie łatwiej i praktyczniej jest ograniczyć się do rozważań sensowności naszych działań (Ad.1). W rozważaniach o sens życia kończącego się śmiercią (Ad.2) odpowiedzi dają jedynie religie. Natomiast losy Wszechświata (Ad.3) choć odległe, to wybór jednej z teorii  jest tylko konsekwencją naszej ograniczonej wiedzy, a raczej wyobraźni. A co jeśli te rozważania były do przewidzenia na początku świata? A jeśli nie były, czy to coś zmienia?

Mam jeszcze takie spostrzeżenie: ludzie są stali w swych niestałościach. W zależności od wieku, humoru, okoliczności przyjmujemy raz jedną postawę a raz inną. Kiedy się pocieszamy to mówimy, że tak musiało być. Innym razem twierdzimy, że swój los mamy we własnych rękach. W młodości jesteśmy gotowi ryzykować życie „dla sprawy”, a będąc bliscy śmierci pragniemy tylko nadziei i miłości. Świat materialny powstał w chwili Wielkiego Wybuchu, czy to oznacza, że przedtem nie było nic czy też musiał istnieć świat niematerialny? Wraz z przybywającą nam wiedzą jeszcze więcej przybywa pytań. Czy to ma sens?

 

 

Roman Cichocki

Ostatnie wpisy autora: Roman Cichocki (zobacz wszystkie)