Ptasiek William WhartonKsiążka dla tych, którzy szukają oryginalnej fabuły, nietuzinkowej formy i nie stąpają nazbyt twardo po ziemi. Z początku czytanie szło mi dość niemrawo. Wchodziłem w jej klimat stopniowo. Jednym z narratorów jest tytułowy bohater o przezwisku Ptasiek (prawdziwego imienia ngidy nie poznamy). Z jego perspektywy otaczająca kilkunastoletniego Amerykanina rzeczywistość lat 30 XX wieku jest szara i prymitywna. Pasją jego stają się ptaki – najpierw gołębie a później kanarki. Z początku obawiałem się, że jego narracja będzie poradnikiem opisującym hodowlę kanarków (książkę uważam za obowiązkową dla tych co kochają ptaki). To co niezwykłe u bohatera to to jak bardzo można zatracić się w marzeniach o wolności, o lataniu, o życiu prostym, gdzie nie ma miejsca na fałsz. Bohater opisuje otaczający go świat z perspektywy „szaleńca”, ale czytelnik odbierze to po swojemu. Dla niego sny, jawa i rzeczywistość przeplatają się tracąc między sobą granice. Uwierzyłem Ptaśkowi, że był ptakiem, miał ptasią rodzinę i był tam szczęśliwy. Diagnoza jaką stawiają lekarze i z czym zgadzają się inni bohaterowie powieści to oczywiście coś z pogranicza psychozy i choroby psychicznej. Al Columbato, przyjaciel Ptaśka i drugi narrator powieści, choć sam twardo stąpa po ziemi, odbiera to inaczej. Widzi w tym szaleństwo, ale bardziej zrozumiałe niż szaleństwo II wojny światowej, w której walczy nie wiadomo o co i dlaczego. Okrucieństwo nie musi być wcale aż tak wyraźne. Jest ono w każdym człowieku, w jego złym wychowywaniu, zabijaniu zwierząt, wyśmiewaniu i pogardzie, które są treścią większości ludzi.

Na bazie książki powstał film, ponoć dobry (z nagrodą Grand Prix w Cannes  1985). Książkę można wypożyczyć w Bibliotece Publicznej w Pasłęku.

 

Cytaty:

Nikt nie wie więcej niż musi wiedzieć. Wszyscy jesteśmy zamknięci w grobach grawitacji.

W świetle prawdziwego znaczenia wszystko, co ważne, staje się trywialne, tak jak całe życie wydaje się niczym wobec śmierci.

Trudno stwierdzić, że się śpii, póki człowiek na tym się nie przyłapie.

Fruwałem z ptakami! Fruwanie było cudowne.

Jedno wiem na pewno. Życie wymyka się człowiekowi jak piskorz.

Jak marne i smutne jest jednak życie większości ludzi.