Prezent od Mikołaja

Prezent od Mikołaja

Prezent na gwiazdkę, tu niektórzy się zdziwią, różni się od prezentów z okazji innych uroczystości. Z okazji I Komunii Świętej możemy spodziewać się różańca z bursztynu, z okazji ślubu nie dziwi nas pościel ani żelazko (dzisiaj jest to gotówka). Prezent od Mikołaja musi być taki jak w wysłanym do niego liście z listą życzeń jego nadawcy.

Brutalna prawda o radości otrzymywania prezentów

Któregoś nudnego dnia w pracy koleżanka wiążąca koniec z końcem  opowiada wzburzona o tym jak to jej znajoma rzuciła o ścianę prezentem od męża (konkretnie pierścionkiem wartości kilku tysięcy złotych) tylko dlatego, że oczko pierścionka było w innym kolorze niż ten, o którym marzyła. Osobiście rozumiem obydwie, choć nie znaczy to, że ich zachowanie akceptuję. Co człowiek to inne marzenie. Dawanie prezentów wymaga znajomości marzeń kogoś komu chcemy prezent ofiarować.

Prezent to coś co chcesz mieć i na co cię stać ale szkoda ci na to czasu, pieniędzy, energii..

Większość prezentów, które ludzie wzajemnie sobie dają mówi: „jest mi obojętne co myślisz i co czujesz, a nawet czy w ogóle żyjesz”. Prezent to kłopot, który trzeba przerzucić na „ofiarę” prezentu, czyli „spróbuj nie okazać radości z tego, że coś dostałeś to… !” Nic dziwnego, że moment rozpakowywania niespodzianki jest tak bardzo stresujący. Napisałem swego czasu, na bazie własnych przemyśleń, nędzny poradnik o tym jak zwiększyć swoje szanse, aby prezent, który dajemy był trafiony (Prezent jaki chcesz dostać). Zapomniałem w tym pseudo poradniku  o drugiej części aktorów tego spektaklu – o obdarowywanych. Byli oni jedynie widzami, albo jak kto woli, ofiarami sztuki robienia prezentów.

Prezenty w całej swej masie muszą być nieudane.

Wynika to z ludzkiej ułomności. Inna znajoma z pracy (teraz, jeśli żyje i nie ma Alzheimera, jest mądrą kobietą, której mądrości słuchałbym z rozdziawioną buzią) miała na biurku cepeliowski talerzyk w ludowe wzorki niepasujący do nowoczesnego wystroju pokoju. Jej gust – jej sprawa, ale ciekawość o to, czy nie jest to kujawska porcelana z czasów panowania w Chinach dynastii Ming była silniejsza od mojej obojętności. Subtelnie poruszyłem więc temat wystroju biura niepasującego do pięknie zdobionych na  ludowo talerzyków, których w biurze powinno być więcej. No i sprawiłem kobiecie radość! Usłyszałem historię jej miłości zakończoną ślubem, na którym to dostała mnóstwo prezentów (po seksie jest to drugi powód, dla którego warto się żenić). Najgorszym, jak wtedy uważała, był właśnie ów talerzyk. Nie to co pralka Frania, albo dwa żelazka! Czas jednak działał na korzyść talerzyka. Zapomniany kurzył się co rusz to w kolejnych szafkach wymienianych ze starości kuchennych mebli. Kiedy starość zaczęła pukać do niedawnej panny młodej talerzyk przypomniał jej o tym jaka kiedyś była młoda i piękna, i jeszcze zapewne o czymś czego nie powiedziała. Rozmarzona patrzyła tylko przed siebie bujając się w nowoczesnym, ergonomicznym fotelu. Przy okazji, należy się poważnie zastanowić, czy w biurze, pracownicy po czterdziestu latach pracy nie powinni siedzieć w wiklinowych bujanych  fotelach ze służbowym kocykiem na kolanach.

Obdarowywany, czy jeśli ktoś woli, ofiara prezentu musi nad sobą pracować.

Każdy upominek, nawet ten plastikowy, przepełniony lenistwem i niechęcią tego, który nam go wręcza, może być prezentem najwspanialszym. Może  lepszego prezentu nigdy już nie dostaniemy?! Inne rozwiązanie i to dość skuteczne mają dzieci. One wprost mówią co chcą dostać od Mikołaja. Dziecko biedne z domu wie, że na Playstation nie ma co liczyć więc mówi do podejrzanych o bycie Mikołajem, że chce dostać czekoladę. Dzieci są mądre tylko z wiekiem głupieją! Inaczej cierpią dzieci ludzi, którzy robią gwiazdkę przynajmniej raz na miesiąc. Swego czasu będąc w takim domu zagadnąłem dzieciaki o świąteczne prezenty. Byłem ciekaw o czym marzą, gdy mają już wszystko czego większość ich kolegów nie ma i mieć nie będzie. No bo kto z pierwszej w życiu wypłaty kupuje sobie plastikowy karabin na wodę. Na pewne rzeczy jest już po prostu za późno. Marzenia z wiekiem się zmieniają. Dzieciaki zdradziły mi sekret: „po pierwsze święta są nudne, jedzenie do bani, a prezenty to jak zechcą kupią sobie same”.  No tak, bogatemu trudniej dogodzić niż biednemu. Jacy ci bogaci są biedni!

Co chcę dostać w prezencie?

W skrajnych przypadkach, przypominam, że w internecie z łatwością można znaleźć serwis, w którym ludzie (nie zwierzęta) z łatwością mogą pozbyć się niechcianych prezentów. A na koniec najważniejsze, czyli co chcę dostać na święta. „Droga żono, rodzice, koledzy i wszyscy, którzy głowicie się nad tym co chcę otrzymać w prezencie od świętego Mikołaja mówię: kolorowe skarpetki!” Jak nie wiele potrzeba aby komuś sprawić radość. Wystarczy aby ten ktoś nic nie chciał, a przynajmniej aby to coś było jak nic. Szanse na to, że się rozczaruję są małe.

Roman Cichocki

Ostatnie wpisy autora: Roman Cichocki (zobacz wszystkie)