Ksiądz Henryk Rawski

Ksiądz czasami jest kimś więcej niż tylko duchowym przewodnikiem. Jeśli jest miłośnikiem skoków spadochronowych to bez trudu przyciągnie do tego niebezpiecznego sportu rzeszę młodych adeptów. Są wśród księży fani podnoszenia ciężarów, starych motocykli, gier planszowych, albo … dobrej kuchni. Dobry czy zły ksiądz jest zawsze wzorem, który naśladują jego uczniowie.

Pasłęk

Ksiądz Henryk Rawski, rok 1992, Tychnowy

Ksiądz Henryk Rawski przyjechał do Pasłęka w 1975 roku i pełnił tu posługę kapłańską do roku 1981, a więc przez 6 lat. Proboszczem w tym czasie był ksiądz kanonik Marian Maćkowiak, zapamiętany jako budowniczy nowej plebanii i remontu kościoła św. Bartłomieja. Ale jego aktywność i osobista charyzma nie utrwaliły się w pamięci ówczesnej młodzieży tak jak uśmiech i pasja do muzyki jaką przyniósł do nas ksiądz Rawski.

W drugiej połowie lat 70 XX wieku muzyka w Pasłęku to nie tylko liczne koncerty znanych w Polsce zespołów. Rozbrzmiewały tu dwa chóry: Szkoły Podstawowej nr 3 prowadzony przez młodą nauczycielkę muzyki panią Marię Korzeniowską i kościelny, którym dyrygował właśnie ksiądz Rawski. Liczne sukcesu obydwu chórów poza Pasłękiem, ale przede wszystkim wspaniałe oprawy muzyczne przyciągały tłumy pasłęczan. Zamiłowanie i duże umiejętności gry na organach sprawiły, że przez jakiś czas duchowny dawał również popis swoich umiejętności na organach we Fromborku.

Konie

ksiadz
Fot. KAI

Drugą pasją księdza były konie. W czasach, gdy był proboszczem na wsi, a potem na emeryturze, miał własnego wierzchowca. Sam organizował wielokrotnie zawody jeździeckie dla zawodników z całej Polski. Często sam był ich uczestnikiem. „- Ja natomiast zawsze dostaję wyróżnienie jako najstarszy uczestnik rywalizacji – podkreślał żartobliwie.” Znana z jego opowiadań jest historia, gdy na koniu przedzierał się przez śnieżne zaspy na mszę do jednej z wsi. Również, opowiadał, zdarzało mu się jeździć konno do chorych z Najświętszym Sakramentem. Niektórzy z odwiedzających,tak jak moja żona, sami mogli skorzystać z zaproszenia do konnej przejażdżki. Uczył również dzieci miłości do koni, na których, pod jego opieką, mogli zdobywać pierwsze swoje doświadczenia jeździeckie. Niestety, ale miłość ta zakończyła się śmiertelnym wypadkiem 75 letniego, zawsze uśmiechniętego księdza.

„Dwa lata temu na Boże Narodzenie tak nas tu zasypało śniegiem, że żaden samochód nie mógł przejechać. Parafianie z dojazdowych kościołów wątpili, że przyjadę i odprawię im Msze św. Ja jednak osiodłałem konia i po tym zaspach pojechałem. Bez konia nie byłoby to możliwe, bo tyle było śniegu, że nawet traktory nie jeździły. Gdy byłem na miejscu, parafianie byli mi bardzo wdzięczni. Można powiedzieć, że wtedy mój koń okazał się bardzo pomocny w pracy duszpasterskiej” – wspominał  kapłan.

Wycieczki

Jedną z pasji księdza była turystyka. W trakcie posługiwania w Ząbrowie organizował  dla dzieci wędrówki szlakiem mazurskich jezior. Każdorazowo brało w nich udział od kilkunastu do kilkudziesięciu osób. – Nie oddalamy się daleko, ale kroczek po kroczku obserwujemy piękno otaczającej nas przyrody – mówił ks. Henryk. Okoliczne wędrówki trwały około pięciu godzin, w czasie których chodzili po okolicznych lasach i wokół jezior.  – Na jednej z naszych tras zwiedzamy np. bardzo ładny stary zamek. Albo innym razem idziemy do któregoś gospodarza, żeby nam pokazał, jak pracuje. Oglądamy jego pracę od postaw – opowiadał ksiądz. Proboszcz organizował także wycieczki rowerowe. Sam jechał konno, a dzieci na rowerach. Podczas wycieczek było ognisko i pieczenie kiełbasek. W wakacje wycieczki organizowane były regularnie w każdą środę.

Ksiądz

kosciol
Kościół pod wezwaniem Św. Ducha w Ząbrowie

-Dla mnie najcenniejsze w życiu jest odprawianie mszy świętej w zwykły dzień powszedni. Przychodzi wtedy grupka 8-10 starszych i najwierniejszych parafian, a ja wtedy mogę spokojnie się skupić na celebrowaniu. Ci, którzy przychodzą w tygodniu, to tak naprawdę chcą tej mszy. Jest wtedy kompletna cisza i spokój. Taka msza w tygodniu jest dla mnie wielką radością i czekam na nią przez cały dzień – mówił kapłan. Jego zdaniem każdy duchowny musi kochać to, co robi, ponieważ tyko wtedy praca duszpasterska nie będzie go męczyć. Ksiądz co roku w dniu świętej Cecylii, patronki muzyków, organizował dla parafian koncerty. W nawie głównej ustawiał elektroniczne organy i nagłośnienie. W święto muzyków parafianie, zamiast słuchać kazania księdza, słuchali jak gra na organach. Na tę specjalną mszę przychodziło znacznie więcej ludzi niż w inne niedziele. Proboszcz przed koncertem wysyłał do każdego domu ministrantów z imiennym zaproszeniem. Ksiądz nie tylko grał, ale także opowiadał o muzyce i kompozytorach.

Ksiądz Rawski wspierał finansowo dzieci kupując im np.  piłkę, strój czy buty sportowo dając im możliwość gry w miejscowej drużynie. Czasami dawał po prostu jedzenie albo przybory szkolne. Na każdej niedzielnej mszy było grubo ponad 10 ministrantów. O czym to świadczy? Samo zgłoszenie go do konkursu „Proboszcz Roku”, przez parafian Ząbrowa, jest oceną jego duszpasterskiej pracy.

Biografia

Ks. Henryk Rawski urodził się 10 stycznia 1941 r. w Warszawie, a zmarł  w wieku 75 lat (41 lat kapłaństwa) jako Kanonik Zasłużony Kwidzyńskiej Kapituły Współkatedralnej w poniedziałek 19 września 2016 r. w Tychnowach. Święcenia kapłańskie przyjął 22 czerwca 1969 r. w Olsztynie.  W latach 1975-1981 pełnił posługę w parafii św. Józefa w Pasłęku. Po odejściu z Pasłęka został proboszczem:  w latach 1985-1997  w parafii Matki Bożej Różańcowej w Tychnowach, w latach 1997-2005 w parafii Zesłania Ducha Świętego w Ząbrowie a od 2005 do 2014 roku  w parafii w Czarnym Dolnym, z której w wieku 73 lat przeszedł na emeryturę. Ks. Rawski, był najstarszym finalistą konkursu „Proboszcz Roku 2004”. Miał wtedy 63 lata.

Kiedy kogoś nie ma już z nami mnożą się pytania wynikające z różnych, sprzecznych informacji. Znalazłem taki oto zapis:

– Można powiedzieć, że wychowałem się przy koniach, bo moi rodzice także mieli konie – opowiada proboszcz. Sam jeździ konno dopiero od kilkunastu lat, kiedy to został proboszczem w poprzedniej parafii w Rzecznej, gdzie jeździectwo było bardzo mocno kultywowane. Parafia nosiła wezwanie św. Jerzego, który jest patronem tego sportu.

Jest to tekst z artykułu o księdzu w czasie, gdy był proboszczem w Ząbrowie koło Iławy. Niestety nie znalazłem wzmianki o tym jakoby pełnił posługę w Rzecznej. Zresztą też nie znam informacji o jego pracy we Fromborku mimo, że sam go tam spotkałem i słuchałem jak gra na organach. Ciekawy byłby to wątek w życiorysie księdza, który rozpoczął swoją przygodę z końmi wieku ponad 50 lat i doszedł do poziomu organizowania i startowania w zawodach jeździeckich.

Krótkie uzasadnienie nominacji na „Proboszcza Roku 2004”

Ks. Henryk Rawski*, parafia Ducha Świętego w Ząbrowie (diecezja elbląska)

Postawił na sport – organizuje zawody piłki nożnej dla młodzieży, zawody jeździeckie, w których sam bierze udział, wycieczki rowerowe i piesze dla dzieci. Propaguje lokalny patriotyzm, oprowadza wycieczki szkolne po okolicach opowiadając o ich historii. Kocha muzykę: śpiewa i gra na kilku instrumentach. Zorganizował całoroczną pomoc parafialną dla najuboższych rodzin, m.in. letni wypoczynek dla dzieci czy wyprawki szkolne. W dniu św. Cecylii organizuje w kościele uroczyste koncerty.

 

Treść opracowana na podstawie:

http://www.proboszczroku.pl/sylwetki/26.html

https://info.wiara.pl/doc/148988.Ksiadz-jest-dla-ludzi/2

Roman Cichocki

Ostatnie wpisy autora: Roman Cichocki (zobacz wszystkie)